Załamka…

Posted by & filed under .

Jestem już 8 dni po terminie i wylądowałam w szpitalu… Rozumiecie? Mamy szanse wyjść na święta tylko jeśli urodzę do wtorku do południa… I myślałam, że jeśli dziś się zgłoszę do szpitala to oni coś zrobią… a tu się okazuję – że kładę się po to żeby się położyć i oprócz KTG nic się nie zadzieje;( Jak sobie pomyślę, że nie będzie mnie przy mojej Zuzi w Wigilię to aż mi same łzy ciekną po policzkach… Jutro dopiero cokolwiek będą decydować co robić, ale z tego co rozmawiałam z dziewczynami – które tu leżą – to przez pierwsze 2 dni nie zrobią nic – więc jeśli samo się nie zacznie dziać – to będę tu tkwić przez całe święta – i to raczej w 2packu… I jeszcze co chwile ktoś do mnie dzwoni i pyta czy już urodziłam, jakby ode mnie to zależało czy już rodzę czy jeszcze nie. To jest paranoja… W końcu przestałam odbierać telefony i nie odpisuje na smsy – bo każda rozmowa sprawia, że znowu zaczynam płakać… Nawet jak zadzwoniła moja księgowa z biura www.finansowoksiegowe.pl – to już chciałam ją odrzucić – ale na szczęście ona nie pytała… Jest coś takiego jak depresja przedporodowa? bo ja właśnie chyba ją przechodzę i potrzebuję pomocy bo zaraz zwariuję;(((((((((((((