Dzień za dniem

Posted by & filed under .

Zuzka przyzwyczaiła się już do przedszkola. Co prawda – nie chodzi tam w podskokach, w sumie codziennie rano wygłasza monolog o tym, że chce zostać ze mną w domu – a ja jej ściemniam, że muszę iść do pracy – więc nie może zostać sama w domu… I tak leci dzień za dniem;) Ja zaczynam się przygotowywać do porodu – bo zostały mi 2 miesiące. Czuje się dość kiepsko – zdecydowanie gorzej niż w pierwszej ciąży, ale lekarz mówi że to normalne. Ważne – że Misiek (aaaa – bo nie pisałam Wam że zdecydowaliśmy się na imię Michałek:-))) jest zdrowy i rośnie. A rośnie dość duży więc znowu zapowiada się powtórka z rozrywki w temacie porodu. Zuzka ważyła 4400, a Misiek zapowiada się podobnie… no cóż – zobaczymy:) Pierwszy poród przeżyłam to i drugi dam radę;)

Moje plany wyjazdowe – do Paryża – musimy odłożyć na przyszły rok! Nie chcę ryzykować, że jak będziemy na wieży Eifla – coś się wydarzy!:) Ale moje postanowienie na przyszły rok – pewnie na wakacje – to co najmniej weekend we Francji! Dzieciaki zostawimy dziadkom i wyjedziemy się rezerwać!